ESSENTIAL2019_ 1804

Rodzeństwo bez rywalizacji…

IMG_0437

Kocham nad życie moje „stado”!

Codziennie mamy wzloty i upadki, ale najważniejsze, że o wszystkim rozmawiamy i próbujemy naprawiać błędy.

Skończyłam czytać książkę „Rodzeństwo bez rywalizacji” i stwierdziłam, że koniecznie muszę o niej napisać, bo chyba każda mama zmaga się z problemem rywalizacji między dziećmi.

Czytając tę książkę, uświadomiłam sobie, że wiele sytuacji wynika z nastawienia rodziców i to my sami powodujemy, że dzieci zaczynają ze sobą konkurować, źle się ze sobą czują, czego następstwem są kłótnie i bójki. Często nieświadomie podsycamy ich sprzeczki i powodujemy, że ich konflikty narastają.

Książka podzielona jest na kilka rozdziałów:

1. Bracia i siostry dawniej i dziś.

2. Dopóki nie ujawni się negatywnych uczuć.

3. Ryzyko porównywania.

4. Równo znaczy mniej.

5. Dzieci grają role.

6. Kiedy dzieci się biją.

7. Pogodzić się z przeszłością.

Zacznę trochę od środka, bo szczególną uwagę zwróciłam na problem dotyczący porównywania.

Porównywanie dotyczy nie tylko rodzin z dwójką i więcej dzieci, bo jedynacy również, są poddawani ciągłym porównaniom.

Porównujemy dzieci między sobą, porównujemy z dziećmi znajomych, porównujemy z dziećmi z klasy- nie dając im szansy na ich indywidualny rozwój.

-Dlaczego Marysia dostała lepsze oceny od Ciebie?

-Zobacz Krzyś już jest gotowy, a Ty jak zwykle spóźniona.

-Ale Ty jesteś gapą, dobrze, że chociaż Kuba potrafi to zrobić.

-Tak szybko Ci to poszło, a Jaś męczył się z tym 2 godziny.

-Maciuś tak pięknie je, a Ty taki niejadek- zaraz się złamiesz.

Można by wypisywać setki takich przykładów, jednak zawsze po przeanalizowaniu ich nasuwa się jedna myśl- ktoś zawsze będzie w tym porównaniu lepszy, a ktoś gorszy i jeśli długo będziemy faworyzować jedno dziecko, to drugie albo będzie się buntować, okazując to jeszcze gorszym zachowaniem, albo zupełnie się podda i odsunie.

„Niektóre dzieci nie mają ochoty walczyć. Poddają się. Tak było ze mną. Matka na wiele sposobów dawała mi do zrozumienia, jaka wspaniała jest moja siostra Dorothy i że ja w ogóle nie mogę się z nią równać. […] Jeszcze dzisiaj boje się wakacji, bo matka i teraz potrafi mnie dotknąć. Zaczyna, gdy tylko mnie zobaczy. „Twoje włosy wyglądają nieciekawie, moja droga. Może powinnaś je upiąć jak Dorothy”.

Takie porównania zostają w nas na zawsze, bardzo często determinując naszą przyszłość.

Aby wyzbyć się porównywania należy opisywać rzeczywistość bez odwoływania się do rodzeństwa. Mówmy o tym co jest dobre lub niedobre w danej chwili, np. „nie podoba mi się, że jeszcze nie jesteś gotowa”, ale nie mieszajmy w to rodzeństwa, bo ono nie ma tu nic do rzeczy.

„Kiedy tylko kusiło mnie, żeby porównać jedno dziecko do drugiego, mówiłam sobie: „Stop! Nie rób tego!” Obojętnie, co chcesz powiedzieć dziecku, powiedz to wprost, bez odwoływania się do rodzeństwa. Słowo klucz to „opisać”. Opisuj co widzisz. Opisuj, co Ci się podoba, albo co Ci się nie podoba. Opisuj co dziecko ma zrobić. Najważniejszą rzeczą jest skupienie się na zachowaniu tego jednego jedynego dziecka. To, co robi lub czego nie robi jego brat, nie ma z nim nic wspólnego”.

Postawmy się w ich sytuacji, jeśli ktoś mówiłby do nas „zobacz Anka tak pięknie schudła po ciąży, a u Ciebie dalej brzuszek jak w 6 miesiącu” i słuchalibyśmy, takich porównań codziennie, to bylibyśmy smutni, źli i sfrustrowani, najprawdopodobniej chęć na spotkania z tą osobą minęłaby bezpowrotnie.

Często nie mamy wpływu na różne zdarzenia i to, że ktoś szybko rozwiązał zadanie z matematyki nie oznacza, że jest lepszy. Jeśli ktoś ma talent do matematyki, to należy go pochwalić, ale jeśli ktoś takiego talentu nie ma, a bardzo się stara, to trzeba go tym bardziej pochwalić i pokazać, że doceniamy jego pracę, a nie mówić mu, że ktoś zrobił to szybciej i lepiej. Pochwałą uczymy go konsekwencji i chęci dążenia do celu nawet jeśli nie jest on łatwy, porównaniem zniechęcamy i dajemy do zrozumienia, że i tak nigdy nie będzie wystarczająco dobry, a co za tym idzie, że nie warto się starać.

ESSENTIAL2019_ 1829

Kolejny problem poruszany w tej książce dotyczy równości. Często mamy wyrzuty sumienia, że jednym dzieckiem zajmujemy się więcej niż drugim, że jednemu kupiliśmy więcej niż drugiemu, że bardziej okazujemy miłość jednemu z dzieci i wpadamy coraz głębiej w sidła równości- dzieci muszą mieć po równo słodyczy, tyle samo czasu na oglądanie bajek…

W ten sposób zaczynamy traktować dzieci jakby były jednym organizmem, nie zważając, na potrzeby indywidualne.

Czasem wystarczy dziesięć „uważnych” minut z zazdrosnym o młodszą siostrę bratem, żeby zaspokoić jego potrzebę bliskości.

Dziesięć minut bez telefonu, bez młodszej siostry, bez robienia przy okazji piętnastu innych czynności.

Można wtedy wytłumaczyć, że wiemy o tym, iż jest mu ciężko znieść fakt, że młodsza siostra dostaje tyle uwagi, ale on zawsze może na nas liczyć i jak będzie chciał o czymś porozmawiać to w każdej chwili może do nas przyjść i nawet jeśli w danej chwili nie będziemy mogli tego zrobić, to umówimy się na rozmowę jak skończymy daną czynność. Po takim zapewnieniu dzieci często nie chcą już więcej zwracać na siebie uwagi, bo są szczęśliwe i spokojne, że mama ich rozumie i nie muszą walczyć o jej uwagę.

„Z początku trudno im było odrzucić dawne wyobrażenie, że aby być fair wobec dzieci, trzeba im dawać wszystko po równo: te same przedmioty, identyczne ilości, tyle samo czasu i nawet taką samą miłość. Jednak rezygnując z takiego zrównywania dzieci i biorąc pod uwagę ich indywidualne potrzeby, ci sami rodzice odnaleźli nowy i skuteczny sposób, by postępować uczciwie”.

Najtrudniejszym testem są zakupy- kiedy wracamy do domu z rzeczą tylko dla jednego dziecka.

Pod ogromnym poczuciem winy, kiełkuje myśl, że w ten sposób uczymy dzieci odpowiedzialnych zakupów, podczas których kupujemy dzieciom rzeczy, które są im naprawdę potrzebne. Kiedyś jak kupowałam coś jednemu z dzieci, natychmiast wybierałam coś dla drugiego, bo będzie mu przykro. Obecnie dzieci przyzwyczaiły się i wiedzą, że są traktowane indywidualnie, a zakupy są dostosowane do ich potrzeb.

Ważnym pytaniem, zadawanym przez dzieci jest pytanie o to, kogo kochamy bardziej. Jak wybrnąć z takiej sytuacji nie mówiąc, że wszystkie dzieci kochamy jednakowo. Należy wziąć pod uwagę indywidualne potrzeby naszego dziecka i zamiast powiedzieć, że wszystkie dzieci kochamy jednakowo, powiedzieć, że nikt tak pięknie się nie uśmiecha i tak słodko do nas nie mówi, jak Ty, dlatego tak bardzo Cię kocham. Unikamy porównywania i zrównywania, odwołując się tylko do jednego dziecka, co daje mu poczucie bezwarunkowej miłości i bezpieczeństwa.

IMG_0439

W książce znajdziemy też odpowiedzi na to jak reagować, kiedy nasze dzieci się biją, a także jak ważne jest ujawnianie przez dzieci negatywnych uczuć.

NIGDY NIE MOŻNA LEKCEWAŻYĆ NEGATYWNYCH UCZUĆ, JAKIE DZIECKO ŻYWI DO RODZEŃSTWA- TRZEBA WYKAZAĆ ZROZUMIENIE, bo już samo zrozumienie, może zmienić atmosferę i nastawienie naszych dzieci, a powiedzenie, wykrzyczenie lub narysowanie tego co w nich siedzi, jest często alternatywą dla bójki lub awantury.

mn3eF9PRTKK8CnaVnWpWHw

HQT7QfGdTnGH61WNmWrSzA

Nasze stado 🙂

ESSENTIAL2019_ 1804

 

 

 

Udostępnij:

2 komentarze

  1. Pani Kamilo moze to głupie pytanie ale czy Pani jest mężatka ?
    Wszędzie zdj dzieciaczkow i zwierząt ale mężczyzny brak 🙈🙉

Dodaj komentarz