IMG_5577

Mały buntownik…

IMG_5577

Wychowanie dzieci to nasza najtrudniejsza życiowa rola…

Codziennie przeżywamy wzloty i upadki, radości i smutki…

Czasem czujemy się osaczeni, czasem osamotnieni, ale kochamy nasze dzieci nad życie i za nic nie zamienilibyśmy tego codziennego hałasu, bałaganu i rozgardiaszu, na minimalistyczny i cichy dom…

Kocham wyprawy do księgarni, szczególnie na dział psychologiczny i dział z poradnikami, chociaż tych drugich raczej nie kupuję, to lubię wiedzieć jakie są nowości.

Rynek zasypany jest propozycjami książek o wychowywaniu dzieci, a my w momentach zagubienia,  a czasem nawet desperacji,  lubimy gotowe, poradnikowe rozwiązania, żeby poradzić sobie z problemem wychowawczym.

Wiele tych „cennych” rad zazwyczaj sprawdza się tylko w teorii, bo w momencie próby wdrożenia ich w życie, nasze dziecko odmawia współpracy, mając za nic poradnikowe mądrości.

Ostatnio wpadła mi w ręce bardzo ciekawa i w sumie śmieszna książka, bazującą głównie na obrazkach i chmurkach z tekstem.

W imię zasady, że czasem te najprostsze rzeczy najlepiej się sprawdzają, autorki postanowiły pokazać i zacytować sytuacje z dnia codziennego każdej rodziny i pomagają je rozwiązać, rozkładając zachowania dziecka na czynniki pierwsze.

Przeczytanie całości zajęło mi niecałe dwie godzinki, ale wertując kolejne strony zobaczyłam jak wiele rzeczy robimy automatycznie, jak wiele słów wypowiadamy, myśląc, że robimy dobrze.

W pewnym momencie przyłączył się do mnie Julek i czytając razem, przypominaliśmy sobie, kiedy wymienione sytuacje miały u nas miejsce i co wtedy robiliśmy, albo co byśmy zrobili, gdy dana sytuacja zaistniała.

Wpadamy w gotowe i utarte schematy, dające szybkie rozwiązania, ale nie koniecznie mające na celu zrozumienie i wsparcie naszego dziecka, bo niestety złe zachowanie, jest najczęściej próbą zakomunikowania nam, że coś się z nim dzieje.

W naszej nowej szkole jest chłopiec, który bije i przezywa inne dzieci. Mamy często skarżą się wychowawczyni, że chłopiec pobił ich dziecko, powiedział coś niemiłego, ostatnio z taką samą skargą przyszedł do mnie Julek. Sytuacja powtarzała się przez tydzień, aż w końcu poszłam dyskretnie zapytać Pani o co chodzi. Okazało się, że jego rodzice właśnie się rozwiedli i żadne z nich nie zajmuje się synkiem, przez co on musi mieszkać z babcią. Słuchałam tego ze łzami w oczach, bo wyobraziłam sobie jak pogubiony i samotny musi być ten chłopiec. Postanowiliśmy zaprosić go do domu, żeby w warunkach kontrolowanych powoli budować w nim poczucie bezpieczeństwa i pokazać, że rozumiemy jego sytuację, ale absolutnie nie godzimy się na przemoc. Dzieci w klasie wykluczają go z zabawy, bo skoro kilkukrotnie zostały skrzywdzone to nie wierzą, że następnym razem znowu im czegoś nie zrobi. Odbudowywanie zaufania, szczególnie w tym wieku to długotrwały proces, zwłaszcza, że dziesięciolatki bywają impulsywne i czasem ciężko jest im zapanować nad sobą.

IMG_6065

Najczęściej słyszane przeze mnie słowa, zwłaszcza kiedy Julek był mały to wypowiedzi mam, babć, sąsiadek, obcych ludzi: „nie płacz, nie jesteś baba”.

Nie wiem skąd to przekonanie, że chłopcom nie wolno płakać, bo jednocześnie chcemy i oczekujemy, aby nasz synek wyrósł na wrażliwego i troskliwego mężczyznę.

„Nie chcesz się podzielić swoimi zabawkami w piaskownicy”- jesteś strasznym egoistą…

W głowie wiruje nam tysiąc obrazów i wyobrażenie naszego dziecka siedzącego samotnie w przyszłości, odrzuconego społecznie i nielubianego, bo w przeszłości nie pożyczył nowo napotkanemu dziecku łopatki w piaskownicy… Swoją drogą dziwne, że od dzieci oczekuje się dzielenia wszystkim, ale dorośli jakoś nie dzielą się swoim telefonem, komputerem, czy książką z dopiero poznaną osobą.

„Wzorowy uczeń”, „zdolny leń”, „histeryk”…

Etykietowanie, bo o nim tutaj mowa, to „inaczej naznaczanie społeczne, stygmatyzacja, czyli proces polegający na nadawaniu określeń jednostkom lub grupom społecznym, wskutek czego zaczynają oni zachowywać się zgodnie z przypiętą im etykietą”.

Łatwiej na się posługiwać gotowymi schematami bo to nie wymaga od nas myślenia i obserwowania rzeczywistości i zawsze mamy gotową odpowiedź.

Budując swoje życie na schematach, uczymy takiego myślenia nasze dzieci, które na podstawie takich wniosków budują obraz siebie i poczucie własnej wartości.

NIE JESTEM MOIM ZACHOWANIEM- mogę zachowywać się w jakiś określony sposób, ale nie oznacza to, że taki jestem.

Zachowałem się niegrzecznie, ale to nie oznacza, że jestem złym człowiekiem.

IMG_6054

Poza etykietowaniem, ogromnym problemem są też porównania.

Porównujemy siebie z innymi, dzieci z dziećmi, starszych z młodszymi, młodszych ze starszymi, humanistów z matematykami i często gorzej wypadamy w tych porównaniach:  jaką ocenę dostała Twoja koleżanka, ona mogła a ty nie, dlaczego Jaś mógł być grzeczny a Ty nie…

Ja sama wielokrotnie uległam pokusie porównywania i powiedziałam: „zobacz Julek, Kalinka szybciej zjadła”, „zobacz Kalinka, jak Julek pięknie czyta”…

Robimy to w trosce, bo chcemy żeby nasze dzieci były we wszystkim dobre, a nawet najlepsze, chcemy żeby miały lepszą przyszłość niż my i łatwiej nam się skupić na tym czego nie potrafią, a nie docenić ich atuty i zdolności. Nie chcemy, aby odbiegały od normy, mogą się wyróżniać, ale tylko poprzez bycie najlepszym.

Prawda jest taka, że każdy z nas jest inny, każdy rozwija się w swoim tempie i potrzebuje więcej lub mniej czasu na zmianę zachowania, na nauczenie się czegoś, na opanowanie jakiejś czynności. A co najważniejsze w życiu bywa tak, że czasem po prostu nie jesteśmy w stanie się czegoś nauczyć i to też jest dobre. Mamy do tego pełne prawo i najważniejsze są starania, a nie osiągnięcie celu. Jeśli widzimy, że nasze dziecko bardzo próbuje się czegoś nauczyć to chwalmy je za te próby. Umiejętność dążenia do celu przyda mu się w każdej dziedzinie życia, ale znając swoje mocne i słabe strony, dziecko uczy się cierpliwości i wyrozumiałości dla siebie.

Nie można być dobrym we wszystkim, chociaż bardzo byśmy chcieli. Jeśli będziemy mniej wymagający i surowi dla siebie, skorzystają na tym nasze dzieci, bo będą wiedzieć, że jeśli się starają, to nawet jeśli coś im się nie uda, to mogą liczyć na nasze wsparcie i wyrozumiałość.

Jako mama starszych dzieci, lubię przysłuchiwać się  rozmowom mam młodszych dzieci. Bardzo wiele z tych rozmów to porównania dotyczące rozwoju noworodków i małych dzieci- kiedy zrobiło pierwszy krok, kiedy zaczęło wypowiadać pierwsze słowa, kiedy zaczęło siadać na nocnik, od kiedy przesypia całe noce.

Rozmowom tym towarzyszy często napięcie, bo jeśli nasze dziecko robi coś później, natychmiast zastanawiamy się czy wszystko z nim dobrze.

Pamiętajmy w takim momencie, że za kilka lat wszystkie siedmiolatki będą załatwiać się same, będą chodzić, mówić, siadać i nikt nie będzie pamiętać, o tym, że dziecko wypowiedziało pierwsze słowo 3 miesiące po córce koleżanki.

I co jest chyba najważniejsze, z czego często nie zdajemy sobie sprawy, że mamy dzieci niepełnosprawnych w takich momentach czują ogromny smutek, bo ich dzieci być może nigdy nie będą w stanie mówić, chodzić, normalnie funkcjonować i zamiast cieszyć się nawet najmniejszymi krokami i postępami w rehabilitacji, ciągle są napiętnowane i zawsze gorzej wypadną w porównaniach.

Bądźmy towarzyszem rozwoju naszego dziecka, wspierajmy je i cieszmy się każdym nawet najmniejszym sukcesem, bo nasze dzieci są wyjątkowe…

H9+8qrxwT2Ckv9ERPnw8%A

W zrozumieniu tego jakie każdy z nas ma mocne strony i dlaczego niektóre rzeczy sprawiają nam trudność, pomógł nam bardzo prosty wykres o rodzajach inteligencji.

Kalinka wątpi w siebie, bo wydaje jej się że nie jest dobra z matmy. Na tym wykresie pokazałam jej, jak wiele jest rodzajów inteligencji i fakt, że jej inteligencja logiczno-matematyczna, nie jest jeszcze tak dobrze rozwinięta i być może, tak jak jest w moim przypadku- nigdy nie będzie, to za to inne rodzaje inteligencji są u niej rozwinięte na bardzo wysokim poziomie i wielu umiejętności bardzo jej zazdroszczę. Poza tym wiemy na co zwracać uwagę i jak wspierać ją w nauce, żeby było jej łatwiej.

Julek miał problemy z inteligencją cielesno-kinestetyczną i bardzo zadbaliśmy o jego rozwój w tym kierunku. Dużo sportu, rehabilitacja oka i w kilka miesięcy jego problemy praktycznie zniknęły. Dbamy teraz o to, aby nie wróciły, powtarzając ćwiczenia, a Julek odzyskał wiarę w siebie, a sport stał się teraz jedną z jego najmocniejszych stron.

IMG_6064

Przykłady rozwiązywania problemów, zaproponowane przez autorki:

IMG_6052

IMG_6053

Miejsce w którym najbardziej odpoczywa moja głowa to stajnia i studio pilatesu- zawsze jak mam za dużo bodźców to uciekam na zajęcia.

IMG_5968

Piątek to dzień wspólnego pilatesu z dziećmi, uczę je moich metod aktywnego wyciszania.

1Zf%UalnQYyxO%Y1UOi8TQ

Zdarza się nam zabierać przyjaciół, bo to bardzo fajny sposób na spędzenie razem czasu.

IMG_5639

Koncentracja na ćwiczeniach i kontrola ciała- bardzo ważne jest, aby dzieci w ciągu dnia miały moment wyciszenia. Cały dzień gdzieś biegamy, załatwiamy sprawy, uczymy się, bawimy, zapominając jak ważny jest odpoczynek. Dla dzieci bardzo aktywnych odpoczynek wcale nie musi być drzemką, czy siedzeniem w miejscu, bo może być to niemożliwe do osiągnięcia. W naszym przypadku sprawdzają się ćwiczenia, które jednocześnie aktywują nasze mięśnie, ale wyciszają głowę.

EVxiZQ7kSwCXt%p5CcS2aw

 

Udostępnij:

4 komentarze

  1. Cudowny wpis:)))
    Bardzo motywujący do pozytywnych zmian i zatrzymania się na ( dłużej niż) chwilę…

  2. Uwielbiam czytać twoje posty. Bardzo się cieszę, że od nowego roku częściej zaglądasz na blog. Czytam twój blog od ponad 2 lat. Lubię wracać do starszych postów, bo mam wiele cudownych chwil z nimi związanych. Niekiedy mnie bawią, motywują, zachęcają do zmian w życiu, inspirują do spędzenia aktywnych chwil z rodziną. Pamiętam, jak na początku wiele osób komentowało twoje posty, teraz prawie nikt tego nie robi. A szkoda, bo taki komentarz to wiadomość, że ktoś czyta. Że warto coś zrobić dla innych. Jesteś cudowną osobą Kamila. Pozdrawiam z zasypanej śniegiem Polski 😘.

    1. Teraz większość komentarzy przeniosła się na instagram, bo pod koniec roku bardzo mało czasu spędzałam na blogu, ale w tym roku wracam normalnie 🙂

Dodaj komentarz