IMG_6097

Długa droga…

IMG_6112

Przebyłam bardzo długą drogę, żeby znaleźć się tu gdzie jestem i żeby czuć się tak jak się dzisiaj czuję…

Przyznam, że były to bardzo trudne 2 lata, ale kryzysy i rewolucje są w naszym życiu potrzebne, po to aby przejść z nich na kolejny, świadomy poziom naszego życia.

Ilość stresów i nieprzyjemnych sytuacji, została na szczęście zrównoważona chwilami spokojnymi i pięknymi, a ja nauczyłam się wykorzystywać każdą sekundę życia najlepiej jak potrafię i gromadzić wokół siebie wspaniałych i wartościowych przyjaciół!

Wszystkie utrzymywane na siłę znajomości umarły śmiercią naturalną, a moja jakość życia znacznie się poprawiła, bo nie muszę już robić nic na siłę.

W Warszawie trwają ferie i wczoraj dotarli do nas goście!!! Jupi 🙂

tABAdGYfSy2NeOvCtUgu2A

Dostaję od Was mnóstwo wiadomości w których pytacie o moją przeprowadzkę do Hiszpanii.

Wcześniej odpowiadałam na te wiadomości, ale teraz postanowiłam zebrać wszystko w jednym wpisie i w razie pytań odsyłać Was tutaj.

Minęło pół roku i mam już pewne doświadczenie za szkołą, fachowcami i pogodą- stąd mój dzisiejszy wpis.

IMG_6324

Na moją pierwszą wizytę na południu Hiszpanii namówiła mnie moja przyjaciółka Blanka, żebym przyjechała pojeździć konno. Na podróże nie trzeba mnie 2 razy namawiać i w lutym zeszłego roku przyleciałam do Sevilli zrozumieć kult Andaluzji…

Wcześniej byłam tylko w Barcelonie i Madrycie, na pokazach lub na sesjach zdjęciowych, ale nie byłam wielką fanką Hiszpanii- no cóż, jak to mówią, człowiek zmienia się i uczy całe życie.

Pierwszy krok na andaluzyjskiej ziemi spowodował, że poczułam się jak w domu…

eg2AaJUIRCGP8T810ePd3Q

Słońce, ciepłe powietrze, zapach oceanu, piękne plaże, najpiękniejsze wschody i zachody słońca, konie; drzewa figowe, cytrynowe, mandarynkowe i pomarańczowe; plantacje bawełny, palmy, zielone pola zimą, wszystkie kolory nieba i bezkresna przestrzeń- tak chyba najlepiej można opisać Andaluzję…

Wróciłam tutaj w kwietniu na kolejny weekend, potem była Majówka z Kalinką i moją mamą- wtedy właśnie uznałam, że żeby poznać lepiej to miejsce, muszę trochę tu pomieszkać. Znalezienie domu, było ostatnim krokiem do realizacji mojego planu. Skończył się rok szkolny i wraz z całym stadem, bo poza dziećmi i Bibi, przyjechał z nami jeszcze Kortez, ruszyliśmy w długą drogę do Hiszpanii…

Zaklimatyzowaliśmy się bardzo szybko i już po kilku dniach mieliśmy swoje ulubione miejsca, sklepy, ścieżki rowerowe…

W wakacje przez nasz dom przewinęły się 63 osoby- to była moja największa obawa, że jak się wyprowadzimy, to nasze przyjaźnie bardzo na tym ucierpią. Okazało się, że jest zupełnie odwrotnie, bo jak już ktoś przyjeżdża tutaj do nas to zostaje minimum 5 dni i wtedy mamy czas na nadrobienie wszystkich zaległości, bo w codziennym życiu, poza świętami nie mamy czasu na spotkania dłuższe niż 2-3 godziny.

IMG_6648

Hiszpania bardzo rozleniwia i uczy pokory i spokoju…

Tutaj, aby umówić się z fachowcem, załatwić jakieś dokumenty, potrzeba przeważnie kilku tygodni.

Kupiłam drukarkę, która przyszła do mnie po 3 tygodniach, ale z popsutym tonerem- naprawiony toner przyszedł do mnie po kolejnych dwóch…

Kilka dni temu nastąpiła awaria czujników w alarmie i kiedy Bibi chodziła po domu, alarm uruchamiał się i przez 4 noce pod rząd miałam u siebie ochronę. Naprawa zajęła 1 minutę, ale doprowadzenie do domu kogoś kto by to naprawił, wymagało interwencji kilku osób i 4 długich dni…

Zakładanie internetu również było podzielone na etapy- pan przyjechał bez routera, potem bez kabli i cały proces zajął około 3 tygodnie…

Zamówiłam butle z gazem, żeby móc wieczorem ogrzać dom i Pan który je montował zapomniał zakręcić zawory- jakież było moje zdziwienie pod lodowatym prysznicem, bo cały gaz z 10 butli ulotnił się w tydzień…

Jedynym wytłumaczeniem na te wszystkie sytuacji jest zawsze odpowiedź- to Hiszpania…

Najpierw się wkurzałam, ale potem stwierdziłam, że to nie ma sensu, bo na nic moje nerwy.

Tutaj nikt się nie spieszy, nie trąbi na nikogo, nie krzyczy: „jedź szybciej”- każdy żyje w swoim tempie i to jest chyba ich sekret długowieczności.

Bibi- mistrzyni relaksacji i nic nierobienia 🙂

IMG_6258

Najzdrowsze powietrze w Europie, pełne jodu i witaminy D, spowodowało, że mój koń, który miał poważne problemy z układem oddechowym, zupełnie wyzdrowiał i od pół roku nie zdarzyło mu się zakasłać…

Dzieci od tego słonca rosną jak na drożdżach- przyjechałam z dzidzusiami, a teraz są ze mną duże i samodzielne dzieci…

Pyszne ryby, owoce morza, warzywa i najsłodsze melony, tapasy, nachosy, oliwki, oliwa z oliwek, wino- posiłki nigdzie nie smakują, tak jak tutaj- jedzone na świeżym powietrzu…

IMG_6270

Wybór szkoły brytyjskiej z drugim językiem hiszpańskim, był świetną decyzją. Dzieci już dobrze porozumiewają się w j.angielskim, zaliczają egzaminy i gadają z przyjaciółmi. W Polsce chodzili do szkoły z rozszerzonym angielskim- mieli około 5 godzin języka w tygodniu.

Z hiszpańskim nie mieli nigdy do czynienia, dlatego jest nieco trudniej- z pomocą przychodzi nasza nauczycielka Klara, która przygotowywała ich do pójścia do nowej szkoły przez prawie całe wakacje. Ja tłumaczę ich podręczniki, tak żeby na lekcjach wiedzieli o czym jest mowa. Dzięki temu, ja również bardzo dużo się uczę- nigdy wcześniej nie porozumiewałam się w tym języku, a przed wyjazdem miałam około 10 lekcji.

Największe doświadczenie dzieci zdobywają przebywając w grupie powtarzając i naśladując rówieśników. Codziennie zaskakują mnie nowymi słowami i umiejętnościami.

Nie powiem, żeby było im łatwo, bo już nauka jednego języka bywa często kłopotliwa, a oni bardzo szybko muszą nadrabiać 2 języki. W całej szkole jest tylko kilkoro dzieci, dla których hiszpański lub angielski nie są pierwszym językiem i tym bardziej jest dumna z Kalinki i Julka, że tak świetnie sobie radzą.

Nauczyciele są bardzo wyrozumiali, ale mamy sporo dodatkowej pracy w weekendy, żeby jak najszybciej nauczyć się języka.

Czytamy w 3 językach i bardzo często wynikają z tego różne śmieszne historie, bo czasem wszystko nam się zupełnie myli.

IMG_6074

Wiele osób pyta też o to jak dzieci poradziły sobie w nowej grupie, czy mają przyjaciół i czy nie tęsknią za Polską.

Zanim odpowiem, muszę przyznać, że nigdy wcześniej nie miałam, aż tyle czasu dla dzieci. Zawsze spędzałam z nimi dużo czasu, ale w Hiszpanii poza szkołą, jesteśmy ciągle razem. Więź jaką udało nam się tutaj zbudować, jest nierozerwalna. Dzieci mają poczucie bezpieczeństwa i wiem, że gdziekolwiek na świecie byśmy się nie znaleźli, to wszędzie sobie poradzą z uśmiechem na twarzy, bo wiedzą, że jestem obok.

Ufają mi i wierzą, że decyzje które podejmuję są słuszne i że jeśli zmieniamy coś w naszym życiu, to ja wiem co robię i napewno damy sobie radę.

Teraz w każdym momencie mojego życia towarzyszą mi dzieci i pomimo, że bywa to czasem męczące, bo mają mnóstwo energii, to myślę, że to dla nich największa wartość w przygotowaniu do dorosłego życia. Razem się uczymy, kolorujemy, gramy w gry planszowe, lepimy z plasteliny, gotujemy, spacerujemy i razem się nudzimy… Przez te pół roku bardzo zwolniliśmy i to najlepsze co mogliśmy zrobić. Rozmawiamy o wszystkim, mamy swoje rytuały i każdego dnia jesteśmy wdzięczni, że możemy mieszkać nad oceanem.

IMG_4405

Kalina od pierwszego dnia w szkole zaprzyjaźniła się z Elsą i od tego czasu stały się nierozłączne. Spędzają razem każdą wolną chwilę, a Kalinka ma najlepszą nauczycielkę języka angielskiego, bo Elsa pochodzi z Wielkiej Brytanii. Kalina kopiuje jej akcent i dzięki temu, jako jedyna w rodzinie, mówi z pięknym brytyjskim akcentem.

5d6d31f9-aff2-41a4-b0eb-e596db012cc2

Julek był trochę samotny przez pierwszy miesiąc, ale wytłumaczyłam mu, że wszystko się zmieni w momencie kiedy zaczną się zajęcia z piłki nożnej, na której całkiem nieźle sobie radzi. Nie pomyliłam się i po pierwszych, październikowych zajęciach Julek zaczął poznawać kolegów.

Nic tak nie łączy jak wspólna pasja, dlatego jeśli dzieci mają problemy z adaptacją, warto wykorzystać ich mocne strony i zapisać je na zajęcia, w których czują się bardzo dobrze, bo ta pewność siebie przełoży się na relacje. Teraz jest zapraszany na wszystkie urodziny, spotkania towarzyskie i jest bardziej pewny siebie niż kiedykolwiek w życiu, a ja sobie podglądam z boku, jak się wygłupia, żartując po hiszpańsku ze swoimi nowymi kolegami i serce pęka mi z radości.

IMG_6269

W końcu mamy czas na czytanie książek, malowanie, rysowanie, hulajnogi, deskorolki, spacery…

Większość czasu spędzamy na dworze, bo pogoda jest przepiękna. Przez ostatni miesiąc padało może 3 dni, poza tym cały czas mamy słońce.

Temperatury w grudniu, styczniu i lutym wahają się między 13-20 stopni w cieniu.

Zimą wieje wiatr zwany Poniente- wtedy na oceanie tworzą się piękne fale.

Latem wieje wiatr zwany Levante- wieje od lądu, podnosząc piasek i wszystko co napotka na swojej drodze.

4Uj0kINDTV6amVPTW0yOBw

Hiszpania jest świetnie skomunikowana- sieć dróg jest rewelacyjna, prawie wszędzie można dojechać autostradą, dlatego często wybieramy się na wycieczki.

Giblartar, Kadysk, Rota, Chipiona, Jerez, Tarifa, Ronda- to tylko kilka z obowiązkowych punktów programu.

Jest też mnóstwo małych miejscowości o których nie piszą w przewodnikach, a które stają się naszymi ulubionymi, ze względu na ich niepowtarzalny klimat.

8D0F3340-055B-4DD3-A899-DFA101DBAC4E

Kochamy naszą Hiszpanię i mamy nadzieję, że uda nam się zostać tutaj jak najdłużej!!!

Udostępnij:

14 komentarzy

  1. Pani Kamilo, podziwiam Panią. Tylko proszę powiedzieć skąd na to wszystko wziąć pieniądze? Z czego Pani tam żyje. Miała Pani takie zaplecze finansowe, żeby wyjechać z trójką dzieci? Pozdrawiam 🙂

  2. Piękny, słoneczny wpis : )

  3. Bienvenidos en Espala. Os invitamos a provincia Soria y a mi tienda La Catedral en El Burgo de OSMA.

  4. 👌👌👏👏😃😃 Pozdrawiam 👋

  5. Siła jest KOBIETĄ! Jestem pełna podziwu i szczerej zazdrości o wolność, słońce i hiszpańską beztroskę…Pozdrawiam serdecznie.

  6. „Wszystkie utrzymywane na siłę znajomości umarły śmiercią naturalną, a moja jakość życia znacznie się poprawiła, bo nie muszę już robić nic na siłę” to zdanie wybrzmiewa silnie również w mojej głowie 😉 a poza tym… czytałam ten wpis jak przepiękną książkę! Jestem zachwycona i rozczulona tymi widokami. Aż chce się tam jechać, a przyznam szczerze, że NIKT NIGDY nie był w stanie mnie namówić na Hiszpanię, w ogóle nie było w mojej głowie tego kierunku. Aż do dziś! 🙂 Pozdrowienia Kamila <3

  7. Wzdycham.Zadroszcze.Pozytywnie.Bardzo.Marzy mi się taka przygoda ale brak pomysłu za co tam żyć skutecznie blokuje wszystkie zapędy..jak radzicie sobie finansowo-zawodowo (jesli moge spytac)?

    1. Ja wracam do pracy do Polski, dlatego często jestem w kraju 🙂 Pozdrawiam i trzymam kciuki za realizację marzenia!

Dodaj komentarz