IMG_5539

Dary niedoskonałości…

IMG_5539

Zawsze się zastanawiałam, czy można być doskonałym i robiłam mnóstwo czynności, które przybliżyłyby mnie do ideału…

Chciałam więcej się  uczyć, więcej trenować, znać więcej języków, być lepszą mamą, kucharką, psychologiem…

Z dnia na dzień odczuwałam coraz większy ciężar na swoich barkach, coraz silniejsze zmęczenie i coraz mniejszą satysfakcję…

W pewnym momencie przekonałam się, że wielu z tych rzeczy nie robię dla siebie, tylko po to żeby dopasować się do standardów, żeby podobać się innym, żeby pokazać, że jestem coś warta, żeby udowodnić, że modelki nie są głupie- wszystko to była motywacja zewnętrzna, a zupełnie brakowało mnie w tym „idealnym” projekcie.

Dzień w którym zdałam sobie z tego sprawę i postanowiłam coś zmienić, był jednym z najlepszych dni w moim życiu. Zrzuciłam ogromny ciężar odpowiedzialności i poczułam, że to moje życie i mogę je przeżyć tak jak chcę i na moich zasadach, nie musząc przy okazji spełniać oczekiwań dziesiątek osób, które tak naprawdę niewiele wnosiły w moje życie.

Oczywiście nie chodzi mi o łamanie zasad i norm społecznych, ani sprawianie nikomu przykrości, ale o uwolnienie się od przytłaczających wymagań mediów i opinii innych osób.

Mam kilku cudownych przyjaciół z których opinią bardzo się liczę, ale nie ma dla mnie większego znaczenia, jeśli 10 lat nie widziana koleżanka mówi mi, że jestem z chuda, albo za wysoka, albo jeszcze jakąś inną „sympatyczną mądrość”.

Dużo czasu zajęła mi nauka asertywności w takich sytuacjach, bo nie wiedziałam jak zareagować.

Agresją- Odwal się, to nie Twoja sprawa!

Złośliwością- wole być chuda, niż być przy kości tak jak Ty!

Tłumaczeniem się- wiesz miałam ostatnio stresy, a poza tym to ja tak mam.

Smutkiem- bardzo mi przykro, że tak do mnie mówisz, bo nie mam na to wpływu.

Aż w końcu odkryłam, że ludzie mówią tak do nas, żeby wyładować swoją frustrację i w ten sposób poprawić sobie humor, więc najlepiej jest nie reagować. Zaczęłam stosować technikę mojej przyjaciółki, która na wszystkie takie rewelacje odpowiada „Skoro tak uważasz” i ucina temat.

Takie proste zdanie powodowało niespodziewany zwrot akcji, bo nagle osoba wygłaszająca swoje tezy stawała się zupełnie pogubiona. Nie dość, że nie osiągnęła celu, bo nie sprowokowała nas do dyskusji i tłumaczenia się, to jeszcze sama zaczęła czuć się winna.

Ludzie często dają sobie prawo do mówienia nam jak powinniśmy żyć, co powinniśmy robić, jak wychowywać dzieci, co wypada i nie wypada, ale jak spojrzymy na nich, to z przykrością musimy stwierdzić, że złote rady, które nam serwują nijak mają się do ich życia. Im ktoś więcej ingeruje w cudze życie, tym większy bałagan ma w swoim życiu i przede wszystkim cierpi na nadmiar czasu, co w zasadzie jest luksusem, ale można by ten luksus spożytkować inaczej, niż mieszanie się w nieswoje życie.

Przy okazji tych zachowań, zauważyłam też, że ludzie chętniej nas krytykują i wytykają błędy, niż chwalą, a czasem jeden mały komplement może odmienić kogoś dzień, a czasem nawet życie.

W moich ostatnich postach piszę o przeczytanych książkach, ale to nie są recenzje, tylko opis tego co ja wyciągnęłam dla siebie z tych książek. Cytuję ważne dla mnie fragmenty i dzielę się przemyśleniami na ich temat i cieszę się, że już tyle osób napisało do mnie, że po moim wpisie zamówiło książkę „Prosto i uważnie na codzień”.

Dzisiaj kolejna bardzo dobra i wnosząca w życie wiele znaków zapytania książka pt. „Dary Niedoskonałości” autorstwa Brené Brown.

Autorka na tropie Autentycznego Życia, wymienia szereg istotnych czynników, które się na takie życie składają.

„Życie autentyczne oznacza pełne i szczere zaangażowanie się w nasze życie z poczuciem własnej wartości. Jest to również pielęgnowanie takich cech, jak odwaga, współczucie i tworzenie więzi, tak byśmy budząc się rano, mogli pomyśleć: „Niezależnie od tego, co udało mi się zrobić, a czego nie udało, to jednak się sprawdziłam”, a kładąc się wieczorem: „Tak jestem niedoskonała mało odporna i czasem się boję, ale nie zmienia to faktu, że jestem jednocześnie dzielna i godna miłości i przynależności”.

Odwaga (potrzebna do podejmowania ważnych decyzji), współczucie (aby być dobrym dla siebie i innych) i tworzenie więzi, są to według autorki trzy dary niedoskonałości, a książka jest wspaniałym przewodnikiem dla perfekcjonistów, żyjących w przekonaniu, że zawsze muszą być idealni.

Tylko będąc niedoskonali i popełniając błędy możemy żyć autentycznie i przeżywać wszystkie te momenty, dzięki umiejętności tworzenia więzi z bliskimi osobami.

Najbardziej wstrząsający jest zawsze fragment, w którym znajdujemy siebie i kiedy zdajemy sobie sprawę, że tak naprawdę w osiągnięciu autentycznego życia największą przeszkodą jesteśmy my sami z naszymi blokadami, założeniami, powinnościami, lękami i wstydem.

„*Perfekcjonizm to autodestrukcyjny i uzależniający system wierzeń, który prowadzi do podstawowej myśli: ‚Jeśli będę wyglądać, żyć i postępować perfekcyjnie, to uniknę lub zminimalizuję bolesne uczucia związane ze wstydem, cudzymi osądami i poczuciem winy’.

*Perfekcjonizm jest autodestrukcyjny, gdyż nie istnieje nic takiego jak doskonałość. Jest ona nieosiągalnym celem. W dodatku perfekcjonizm dotyczy raczej tego, jak jesteśmy postrzegani. A przecież nie możemy być wciąż odbierani jako doskonali, bo niezależnie od tego, jak będziemy się starać, nie zyskamy pełnego wpływu na to jak widzą nas inni.

*Perfekcjonizm uzależnia, bo kiedy niezmiennie doświadczamy wstydu, bycia osądzanym i poczucia winy, często wydaje nam się, że to z powodu naszej niedoskonałości. Zamiast zakwestionować błędną logikę perfekcjonizmu, tym bardziej staramy się wyglądać i żyć perfekcyjnie.

*Uczucia wstydu, bycia osądzanym i winy (a także strach przed nimi) są nieodłączną częścią ludzkich doświadczeń. Perfekcjonizm tak naprawdę wzmaga prawdopodobieństwo pojawienia się tych bolesnych uczuć i często prowadzi do tego, że mówimy sobie: „To moja wina. Czuję się tak, bo nie jestem dostatecznie dobra’.”

Jeśli uda nam się pokochać siebie- nie mylić z Narcyzmem, będziemy dla siebie bardziej wyrozumiali, będziemy kochać siebie i damy sobie prawo do popełniania błędów i prawo do tego, że nie zawsze musimy być idealni i najlepsi.

29dZ4DjNTiCSBJDq9ImqRA

„Wiele moich najlepszych wspomnień z dzieciństwa wiąże się z kreatywnością i niemal wszystkie pochodzą z okresu, kiedy mieszkaliśmy w odjechanym bliźniaku ze stiukami niedaleko Uniwersytetu Tulane w Nowym Orleanie. Pamiętam, jak godzinami malowałyśmy z mamą drewniane breloki do kluczy w kształcie żółwi i ślimaków, a także zajmowaliśmy się z przyjaciółmi wyrobami z filcu i cekinów. […] Mama uwielbiała również szycie. Zrobiła dwie sukienki, które mogłyśmy nosić ( a nawet taką samą sukienkę dla mojej lalki). […] Niestety moje twórcze działania skończyły się, gdy miałam osiem, dziewięć lat. Nie pamiętam, bym po piątej klasie robiła cokolwiek twórczego.”

Im jesteśmy starsi, tym mniejszą uwagę poświęcamy kreatywności. W poważnym świecie biznesu nie ma nią miejsca, bo mówimy, że nie mamy na nią czasu, lub traktujemy ją jako coś niepoważnego.

Dzieci w przeciwieństwie do nas kochają plastykę i tworzenie prac. Do niedawna wkurzało mnie, że cały dom jest w brokacie, farbach i plastelinie, ale teraz poskromiłam swoje pedantyczne zapędy i cieszę się, kiedy moje dzieci chcę tworzyć. Przestały mi przeszkadzać kolorowe palce i zaschnięta czerwona farba pod paznokciami, groźniej spoglądam tylko wtedy, kiedy na kolanach nowych spodni mam niebieską modelinę.

Często zdarzało mi się siedzieć i obserwować jak dzieci w pełnym skupieniu pracują nad kolejnym projektem, aż w pewnym momencie zaczęłam im zazdrościć.

Kupiłam sobie kolorowanki dla dorosłych i w ukryciu czasem coś pokolorowałam. Najczęściej dołączała do mnie Kalinka, potem Julek i tak mijały nam godziny.

Teraz kochamy tworzyć razem, mamy swoje weekendowe rytuały i razem malujemy, słuchając muzyki i pijąc herbatę.

Dużo się śmiejemy, czasem zaczynamy tańczyć, pozwalamy sobie na bycie sobą, bo tak jest nam najlepiej!!!

IMG_5571

FocFHSEHQYeroI7jUCwJdg

IMG_5608

IMG_5607

IMG_5561

 

Udostępnij:

7 komentarzy

  1. Dzień dobry,
    Z instagrama trafiłam tu… 🙂
    Ja mam trochę odmienny problem, choć z tym związany. Perfekcjonizm to moje drugie ja! Jasne i myśle, ze łatwo można by było się go pozbyć i przejść na Pani myślenie, bo mój perfekcjonizm nie jest dla innych tylko dla mnie. To ja czuje się lepiej gdy jest wszystko równo, poukładane i na swoim miejscu.
    Mój problem jest taki, ze ja tego nie robię, bo nie mam czasu 🙁
    Mam nowa 1,5 roczna firmę i ponad 50 osób w niej, 2 małych dzieci i 2 dużych. Chce wyglądać jak modelka (44lata), mieć czysto i niemal pusto w domu, gotuje sama w miarę zdrowo, nie chce zalegać z mailami, fakturami, tabelami, sama chce siedzieć z lekcjami i z dziećmi, marzy mi się nauka na pianinie i jeszcze chciałabym poczytać książkę zamiast słuchać audiobooka.
    Wszystko co robię jest na pół gwizdka.

    I teraz co z tym zrobić?

    Pozdrawiam serdecznie Pani Kamilo
    Agnieszka z Wroclawia

    1. Dzień Dobry!!
      Ja po przeczytaniu tej wiadomości już poczułam się zmęczona od nadmiaru obowiązków i przypomniałam sobie, jak sama właśnie funkcjonowałam w taki sposób i jak ciężko było mi wszystko pogodzić, a do tego dochodził właśnie mój perfekcjonizm i to on mnie nakręcał, przez co czułam się jeszcze bardziej zmęczona. Ja podobnie jak Pani uwielbiam porządek i organizację pracy (zawsze miałam najlepsze notatki na studiach, najlepszy kalendarz pracy i spotkań), czas z dziećmi, ruch, ale nauczyłam się że nie mogę zrobić wszystkiego i że, każdego dnia muszę sobie wybrać to na czym najbardziej mi zależy, żeby właśnie to zrobić dobrze. Bo jeśli robimy wszystko na pół gwizdka i nawet uda nam się wszystko zrobić w miarę dobrze, to my ponosimy za to ogromne koszty. Taki pęd i nadmiar obowiązków dla nikogo nie jest dobry i w przyszłości może bardzo odbić się na naszej psychice i zdrowiu. Czasem trzeba sobie trochę ułatwić i zrezygnować z czegoś, albo przeczekać, bo jak dzieci podrosną to wtedy będzie miejsce na coś innego. W dniu którym nauczyłam się, że to są moje ograniczenia i nie muszę robić wszystkiego, poczułam jak spada mi ogromny ciężar i zmieniła się też znacznie jakość życia. Podziwiam za 4 dzieci, musi być Pani cudowną mamą! Pozdrawiam serdecznie 😉

  2. Jestem pod ogromnym wrażeniem Pani osoby . pozdrawiam Gosia

    1. Mam podobny problem. Psychoterapeutka powiedziała kiedyś mądrą rzecz, im bardziej chcemy zapanować nad tym co dzieje się dookoła nas tym bardziej jesteśmy zagubieni. Wydaje nam się, że mamy na to realny wpływ, czujemy się lepiej bo przecież „mamy kontrolę”, a tak naprawdę to porządek powinniśmy zrobić wewnątrz nas. Możemy mieć „nieposprzątane mieszkanie”, a jeśli mamy równowagę psychiczną to nie będzie miało na nas to żadnego wpływu.
      Pozdrawiam obie Panie!

      1. Zgadzam się w zupełności, jeśli jesteśmy spokojni i mamy poukładane życie, to nie musimy wszystkiego kontrolować. Dajemy sobie na wszystko czas i jesteśmy dla siebie wyrozumiali. pozdrawiam 🙂

  3. Pani dzieci mają piękne dzieciństwo i na pewno będą pamiętały jako dorośli ludzie te cudny czas spędzony z Panią. Pozdrawiam serdecznie

Dodaj komentarz